Zalew Stradomia to miejsce przez Dolnoślązaków nie do końca odkryte. Turyści z dalszych zakątków Polski kompletnie go nie znają. Jednak ci, którzy tam dotarli – wracają. Gdzie przyjemniej niż tu można zażyć kąpieli wodnej i słonecznej, napawać się widokami oraz aktywnie wypocząć.

Stradomia 1

Dolny Śląsk to region pełen historii, turystycznych szlaków górskich i pięknych miejsc. Na północ od Wrocławia, na pograniczu z Wielkopolską, w gminie Syców znajdziemy takie wyjątkowe miejsce. To Zalew Stradomia.

Po zjeździe z trasy S8 zaledwie trzy minuty drogi dzieli nas od zalewu w Stradomi Wierzchniej. To atrakcyjne miejsce szczególnie dla miłośników letniego wypoczynku na świeżym powietrzu, ale znajdzie tutaj też dla siebie miejsce wytrawny mors.

Sezon letni rozpoczyna się tu tradycyjnie od majówki. W czerwcu spotkać można już wielu kajakarzy, rowerzystów wodnych, czy amatorów deski SUP, będącej do wypożyczenia na miejscu. Miłośnicy leżakowania znajdą natomiast swoje miejsce na 300-metrowej plaży. Można zażywać kąpieli słonecznej, ale też wodnej, również z maluchem w bezpiecznej strefie pod okiem ratownika.

To, co jednak pozwala dostrzec klimat tego miejsca, to biwakowanie na pobliskim kempingu. Można wtedy podziwiać wschody i zachody słońca lub zaaplikować sobie poranny jogging brzegiem zalewu, kończąc go na leśnych ścieżkach.

Jeśli kto myśli, że potencjał tego miejsca właśnie wyczerpaliśmy, jest w błędzie. Nie bez przyczyny są tu aż trzy boiska do siatkówki plażowej, czy boisko do piłki nożnej plażowej. Połowa sierpnia to w końcu święto fanów piłki siatkowej plażowej. Wtedy to kibice testują swoje gardła, dopingując zawodników podczas eliminacji do mistrzostw Polski.

Dodajmy, że kiedy tylko odpuszcza zima i topnieje lód na zbiorniku, nad kondycją zaczynają tu pracować amatorzy triathlonu. Pływanie, bieg, czy rower to idealne połączenie treningowe, które sprawdzane jest podczas lipcowego Garmin Iron Triathlon. A jeśli nawet komuś nie pójdzie wyjątkowo dobrze, to przekona się, że okoliczności przyrody zawsze zrekompensują wysiłek.

Kończąc umiarkowaną aktywność, czy ekstremalne doznania, zawsze warto spacerem z Zalewu Stradomia, leśnymi ścieżkami, udać się do Arboretum

Leśnego im. prof. Stefana Białoboka. Tam będziemy pod wrażeniem przepięknej flory i złapiemy oddech.

Przy okazji letniej kanikuły polecamy też wycieczkę do leżącego nieopodal Sycowa, który lokację miejską nabył w 1276 roku. Miasto położone jest na pograniczu Wzgórz Twardogórskich i Wzgórz Ostrzeszowskich, nad Młyńską Wodą– lewym dopływem Baryczy. Znane jest m.in. z wielowiekowych kościołów, jak choćby ten Piotra i Pawła przy ul. Wałowej, zbudowany ok. 1350 roku, a później trawiony przez liczne pożary. Świątynię odbudowano w stylu gotyckim w 1905 roku staraniem proboszcza Bedy Hanha. Ołtarz główny, ołtarz z pietą oraz inne dzieła znajdujące się w kościele są autorstwa Bruno Tschötschela. W krypcie pod ołtarzem spoczywają od 1945 roku członkowie rodziny Bironów, których ciała zostały przeniesione z mauzoleum w parku.

Kościół św. Marka to z kolei drewniana budowla z początku XVII w., wpisana na listę zabytków Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Nazywana „Sycowską Częstochową”, co związane jest z tradycjami pielgrzymowania. Na cmentarzu wokół kościółka znajduje się wiele cennych wiekowych nagrobków. Trzecia godna uwagi świątynia to kościół ewangelicki ap. Jana i Piotra przy pl. Królowej Jadwigi, powstały pod koniec XVIII wieku w stylu klasycystycznym i według projektu Karla Gottharda Langhansa, a więc twórcy Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Kościół połączony był z książęcym zamkiem do 1945 roku pełnił rolę prywatnej kaplicy rodu Biron von Curland. Na skwerku obok znajdują się dwa zespoły rzeźb, sprowadzone do Sycowa w 1902 roku jako posag ślubny przez księżnę Franciszkę.

Źródła: Aglomeracja Wrocławska