To właśnie tutaj wybitny reżyser Sylwester Chęciński rozstawił kamery, by opowiedzieć historię Kargula i Pawlaka. Efekt? Trylogia: Sami swoi, Nie ma mocnych i Kochaj albo rzuć, którą do dziś cytują kolejne pokolenia.
Najwięcej filmowej magii kryje się w Dobrzykowicach. To tu, przy dzisiejszej ul. Szkolnej, stoją domy filmowych sąsiadów - Kargula i Pawlaka. Spacerując między nimi, można odnieść wrażenie, że zaraz rozlegnie się dobrze znane:
- Kargul, podejdź no do płota!
- A na co?
- Podejdź - jako i ja podchodzę.
Zresztą płot wciąż istnieje - symboliczny, a jednocześnie przypominający o najsłynniejszym sporze w historii polskiego kina. Co ważne, to nie tylko pamiątka po filmie, ale efekt świadomej troski mieszkańców i lokalnych władz. To właśnie oni zadbali, by filmowe dziedzictwo nie zniknęło wraz z upływem czasu. Powstała ulica „Sami Swoi”, a także skwer imienia Sylwestra Chęcińskiego z figurami bohaterów, które przyciągają turystów i fanów polskiego kina. Dzięki temu historia Kargula i Pawlaka nie jest zamknięta w archiwach – żyje tu, na co dzień.
Również sama Czernica zapisała się na taśmach trylogii - pojawia się w pamiętnej scenie powitania Jaśka Pawlaka na dworcu, jednej z tych, które widzowie rozpoznają po pierwszych sekundach. Z kolei Nadolice Wielkie i Nadolice Małe dołożyły swoje kadry do „Nie ma mocnych”.
Dziś ta okolica to coś więcej niż plan filmowy sprzed lat. To gotowy pomysł na wycieczkę - spokojny spacer śladami kina, odrobina nostalgii i spora dawka humoru. Bo choć od premiery minęły dekady, jedno się nie zmieniło: Kargul i Pawlak wciąż żyją. W rozmowach, w cytatach, w lokalnej przestrzeni i w pamięci widzów, którzy wracają tu, by na własne oczy zobaczyć miejsce, gdzie legenda polskiego filmu stała się rzeczywistością.