Treści dostępne w serwisie zostały stworzone w komercyjnej współpracy z miastami

Szlak Żmigrodzkich Smoków to projekt powstały w 2018 roku. Z inicjatywą stworzenia rzeźb smoków wyszła mieszkanka gminy Żmigród, uczennica podstawówki - Joasia Świerczek, która przedstawiła burmistrzowi wizję, a także projekty, stworzone wspólnie z Krzysztofem Tarką. Na terenie miasta powstały cztery smoki: Rowerzysta, Przyrodnik, Podróżnik i Urzędnik. Do szlaku zostały dołączone również dwie rzeźby: smok przy Zespole Placówek Kultury oraz w Zespole Pałacowo-Parkowym. Narodziny Żmigrodzkich Smoków opisuje legenda autorstwa Joasi. Oto ona.

Magiczny oddech sprawił, iż smoki nie umarły, tylko skamieniały.

Dawno, dawno temu, ukryty w gęstym lesie, gdzie niemal za każdym drzewem skrywały się śmiercionośne maszkary, strzygi i utopce, znajdował się mały gród. Wydawać by się mogło, że niczym nie wyróżniał się od innych ale… jednym z jego mieszkańców był wielki i okazały Żmij, nazywany przez grodzian Smokiem. Był on przyjacielem mieszkańców grodu oraz jego mężnym obrońcą. Potrafił być najbardziej okrutny w stosunku do tych, którzy zagrażali bezpieczeństwu i szczęściu któregokolwiek z mieszkańców. Wielu kupców i podróżników, którzy przemierzali bursztynowy szlak, opowiadało z podziwem o Żmijowym Grodzie, który nazwany został Żmigrodem. Nikt z mieszkańców nie wyobrażał sobie choćby jednego dnia bez głośnego ryknięcia o świcie, co oznaczało smocze ,,dzień dobry’’. Smok służył pomocą każdemu. Wykonywał najbardziej błahe czynności, jak przyniesienie ciężkich sprawunków z lokalnego targu, aż po najcięższe prace, z którymi nie mogli poradzić sobie najsilniejsi śmiałkowie. Najważniejszym jednak zadaniem walecznego Smoka była obrona grodu przed maszkarami, utopcami i strzygami, które w owych czasach czyhały na życie mieszkańców.

Pewnego poranka medyk, przechadzając się nieopodal smoczej jaskini, natknął się na smocze jaja. Jakaż wielka była radość wśród mieszkańców, kiedy dowiedzieli się, że przybędzie smoczych obrońców.

Kiedy małe smoczątka nieco podrosły, wedle odwiecznej, smoczej tradycji, miały obowiązek opuścić Żmijowy Gród. Musiały wyruszyć w świat, aby zdobyć jakąś umiejętność i móc jak najlepiej służyć ludziom. I tak się właśnie stało. Z mieszkańcami Żmijowego Grodu pozostał oczywiście Żmij-senior, który w przyjaźni z ludźmi dożył starości. Niestety z dnia na dzień czuł się coraz słabszy. Smutek wymalowany był na twarzach wszystkich mieszkańców. Oczywistym było, iż smocze życie dobiegało końca.

Pewnego dnia medyk potwierdził kiepski stan ukochanego Smoka. Gród pogrążył się w rozpaczy. Na ten moment czyhały tylko znienawidzone przez grodzian bestie. Wieść o ich okrucieństwie niosła się w świat...

O smutnym losie smoka i żmigrodzian dowiedziały się również smoczątka. Nie przypominały one już nieporadnych smoczków opuszczających gród. Stały się mądrymi i bohaterskimi smokami, a ich dojrzałość pozwalała na stawienie czoła wszelkim niebezpieczeństwom. Niewiele myśląc, zwarły smocze szyki i czym prędzej podążyły ratować ukochanego smoka-starca oraz ludność.

Smoki walczyły z pełną determinacją przeciwko brutalnie kąsającym bestiom. Niestety, przewaga wroga przechylała szalę zwycięstwa na jego stronę. Dotkliwie pokąsane smoki nie przeżyły natarcia. Z pomocą nadszedł jednak konający Żmij-senior. Oddał swoje ostatnie tchnienie w stronę poległych smoków. Magiczny oddech sprawił, iż smoki nie umarły, tylko skamieniały. Ostatni magiczny oddech był jednocześnie zabójczy dla wszystkich bestii. Na smoczym łożu śmierci, Smok-senior zdradził ocalałym mieszkańcom tajemnicę. Ledwo słyszalnym głosem obwieścił, że gdyby mieszkańcom Żmijowego Grodu groziło jakieś niebezpieczeństwo, moc smoczego tchnienia spowoduje, iż zastygłe smoki ożyją i nie pozwolą, by mieszkańcom stała się krzywda. Smoczym obowiązkiem jest bowiem trwać przy ludziach i bronić Smoczego Grodu.

Źródła: Aglomeracja Wrocławska