Treści dostępne w serwisie zostały stworzone w komercyjnej współpracy z miastami

- Jako przewodnik mam szacunek do każdego miejsca, o którym piszę. Staram się nie fałszować ducha tych miejsc. Jako autor powieści, kiedy mam już solidny fundament, nadbudowuję to, co przyjdzie mi w danym momencie do głowy – mówi Jarosław Szczyżowski, autor „Nocnego Łowcy”, z którym niebawem będzie można porozmawiać o książce.

Jarosław Szczyżowski, autor „Nocnego Łowcy.

„Nocny Łowca” rozgrywa się w Górach Suchych i Sokołowsku. Dlaczego tam?

Góry Suche mają w sobie coś niesamowitego. Są dzikie i niezwykle piękne. Sokołowsko z kolei ma atmosferę miejsca zawieszonego między przeszłością a teraźniejszością. To idealna przestrzeń dla tworzenia powieści.

Co pojawiło się pierwsze - legenda o Nocnym Łowcy, czy miejsce?

Legenda jest nierozerwalnie połączona z miejscem, a Sokołowsko i Góry Suche idealnie wpasowały się w klimat. Jest tam coś, co nie pozwala przejść obojętnie.

W książce legenda wpływa na współczesne śledztwo. Interesowało Pana bardziej to, czy Nocny Łowca istnieje naprawdę, czy przeważał aspekt psychologiczny bohaterów?

Zdecydowanie aspekt psychologiczny. Legenda o Nocnym Łowcy jest ważna, ale znacznie ciekawsze było dla mnie to, co dzieje się z ludźmi. Legenda stała się narzędziem, które posłużyło manipulacji w tej powieści.

Jednym motywów jest przeszłość, która po latach wraca i niszczy pozorny spokój bohaterów. Czy „Nocny Łowca” jest opowieścią o strachu, czy o poczuciu winy?

O jednym i drugim. Bohaterowie w dorosłym życiu mimo tego, co wydarzyło się wcześniej, próbują żyć dalej, ale przeszłość i tak daje o sobie znać. Nie znika tylko dlatego, że przez lata nikt jej nie wspominał. To, co ma nas dopaść i tak dopadnie, choćby na łożu śmierci.

Wydarzenia z 2006 roku kładą się cieniem na dorosłym życiu bohaterów. Jak trudno było połączyć historię młodzieńczej tajemnicy z kryminalną teraźniejszością?

To było jedno z trudniejszych zadań. Chciałem, by przeszłość nie była tylko retrospekcją, ale żywym elementem teraźniejszości. To, co wydarzyło się w 2006 roku, musiało mieć realne konsekwencje dla dorosłych bohaterów. Nie chciałem, aby wątek kryminalny przeważył nad całością. Nie znoszę kryminałów. To, że w powieści taki wątek się pojawia, nie czyni jej kryminałem.

Sudety w Pana książkach nie są tylko tłem, ale też osobnym bohaterem. Jak buduje Pan atmosferę miejsca?

Staram się patrzeć uważnie, nie tylko pod kątem historii danego miejsca. Wpływ na tworzenie fabuły ma wszystko. Tam, gdzie żyję na szczęście tego nie brakuje. Sudety pełne są wielokulturowych warstw. Tu nie trzeba niczego dodawać na siłę. Wystarczy być uważnym.

W „Nocnym Łowcy” pojawiają się realne miejsca: Sokołowsko i Andrzejówka. Czy pisząc o nich, czuje Pan bardziej odpowiedzialność przewodnika, czy wolność autora?

Jedno i drugie. Jako przewodnik mam szacunek do każdego miejsca, o którym piszę. Staram się nie fałszować ducha tych miejsc. Jako autor powieści, kiedy mam już solidny fundament, nadbudowuję to, co przyjdzie mi w danym momencie do głowy. Często łączę wątki historyczne z fikcją literacką.

Czy lokalne legendy są jeszcze w stanie nas przestraszyć?

Nie boimy się legend tak jak dawniej, ale wciąż boimy się tego, co za nimi stoi: nocy, samotności, śmierci i zagubienia. Dawne opowieści zmieniły kostium, ale ich rdzeń pozostał ten sam.

Która z postaci była dla Pana najtrudniejsza do napisania?

Bartek i Weronika. Oboje musieli się mierzyć nie tylko z tym, co wydarzyło się przed laty, ale też z ogromnym poczuciem winy. Od początku interesowało mnie, jak sobie poradzą i dokąd ich to zaprowadzi.

W opisie książki pojawia się skojarzenie z „sudeckim Twin Peaks”.

Jeśli ktoś uważa, że w „Nocnym Łowcy” znalazł klimat serialu Twin Peaks, to wspaniale. Lubię historie, w których z pozoru spokojne miejsce ma drugie, ciemniejsze dno.

Po przeczytaniu książki czytelnik powinien pojechać do Sokołowska i Andrzejówki?

Andrzejówka jest wspaniałym schroniskiem z niesamowitym klimatem, położona w otoczeniu gór. Sokołowsko zyskało na popularności dzięki Fundacji In Situ i powieści Empuzjon Olgi Tokarczuk. Jeśli komuś na hasło Dolny Śląsk robi się gęsia skórka, to nie powinien zwlekać.

Wobec tego ostatnie pytanie - gdzie będzie można Pana spotkać, by porozmawiać o „Nocnym Łowcy”?

Po premierze, która odbędzie się w Szybie Miedzianka, bez wątpienia ruszę w trasę po aglomeracji wrocławskiej w ramach programu Rozczytana Aglomeracja. Warto śledzić fanpage programu (fb.com/rozczytana) oraz mój (fb.com/jaro.na.szlaku).

Źródła: Aglomeracja Wrocławska