Treści dostępne w serwisie zostały stworzone w komercyjnej współpracy z miastami

200 lat temu Laskowice (obecnie część miasta Jelcz-Laskowice) były areną konfliktu polskiego chłopstwa z pruską administracją. Jerzy Treska, który wraz ze swoimi ziomkami odważnie przeciwstawił się polityce germanizacji, został właśnie twarzą najnowszego muralu w Jelczu-Laskowicach.

Po 200 latach możemy postrzegać Jerzego Treskę jako uosobienie poglądów całej lokalnej zbiorowości polskiej. Z nowego muralu w Jelczu-Laskowicach płynie przesłanie, że okoliczne ziemie były ojczyzną świadomych swoich praw i odważnych Polaków.

Wielkanoc 1826 roku była w Laskowicach burzliwa. Rozgoryczeni redukcją nabożeństw w języku polskim gospodarze gremialnie opuścili ławy kościoła, po tym, jak okazało się, że świąteczna liturgia jest sprawowana wyłącznie w języku niemieckim. Trzeba było coś z tym zrobić – 46-letni Jerzy Treska z Nowego Dworu zobowiązał się, że osobiście złoży protest w siedzibie Królewskiego Rządu Prowincji Śląsk. Słowa dotrzymał – ryzykując konsekwencje ze strony pruskich urzędów. Dziś jego wizerunek widnieje na miejskim muralu, odsłoniętym o krok od świątyni, w której protest Polaków się rozpoczął.

Wiejskie tereny na wchód od Wrocławia zamieszkiwała przez wieki ludność polska. Przetrwała ona do XIX wieku, ciesząc się swobodą nauczania i odbywania nabożeństw w języku polskim. Ten stan rzeczy tolerowany był jednak przez władze Prus do czasu. W pierwszej połowie XIX wieku, a więc jeszcze przed erą kanclerza Bismarcka i osławionego kulturkampfu, polityka germanizacji zaczęła się nasilać.

W Laskowicach w 1820 roku zlikwidowano naukę szkolną w języku polskim, a cztery lata potem zapowiedziano ograniczenie polskich nabożeństw. Reakcja była natychmiastowa - w grudniu 1824 r. złożono pierwszą petycję, pod którą podpisali się gospodarze z Piekar, Laskowic, Chwałowic, Jelcza i Dębiny.

Wreszcie nastąpił zorganizowany ruch polskiej społeczności z roku 1826, oburzonej likwidacją wielkanocnych nabożeństw w języku polskim. Świadectwo Jerzego Treski wybrzmiewa w treści petycji niezwykle mocno: „…jesteśmy przecież tak samo ludźmi jak inni i dlatego chcemy żyć nie jak bezrozumne bydlęta, lecz raczej wiernie naśladować w dobrych obyczajach i religii naszych przodków”.

Jak zakończył się protest Polaków sprzed 200 lat? Porzuceniem przez nich państwowego kościoła ewangelickiego. Mimo kompromisowej postawy władz przy ustalaniu nowego porządku nabożeństw i ograniczeniu się do udzielenia nagany Jerzemu Tresce, miejscowi chłopi nie odzyskali już zaufania do państwowego kościoła. Masowo przechodzili do kościoła staroluterańskiego, który gwarantował im, że nie będzie narzędziem germanizacji. Jelcz stał się wkrótce jedną z najdynamiczniejszych parafii we wrocławskim biskupstwie tego kościoła.

Ksawery Piśniak

Źródła: Aglomeracja Wrocławska