Te olbrzymy ważące nawet ponad 1,5 tony są ekonomiczne w obsłudze przy ich jedzeniu. Pałaszują bowiem arbuzy bez krojenia. Mogą bez trudu jednym kłapnięciem szczęki zmiażdżyć kilku albo nawet kilkunastokilogramowy owoc. Nic dziwnego skoro zęby hipcia potrafią liczyć nawet 30 centymetrów długości. Zjadają nie tylko miąższ, ale i zieloną skórkę, która zawiera błonnik niezbędny do prawidłowego trawienia. Arbuz, składający się z 93 procentów z wody świetnie gasi pragnienie, zawiera też potas, węglowodany, witaminy C.
Niektórzy łączyli słabość tych zwierząt do arbuzów z tzw. „krwawym potem”. Gruczoły hipopotamów wydzielają lepką, początkowo bezbarwną ciecz, która pod wpływem temperatury staje się intensywnie czerwona. Działa ona jak naturalny filtr chroniący przed słońcem oraz jako antybiotyk przyspieszający gojenie ran. Nie ma on jednak związku z kolorem arbuza, a hipcie po prostu uwielbiają ten owoc i traktują go jako deser.
Nie tylko hipopotamy dostają od pracowników zoo arbuzy. Lubią je również kapibary, słonie, niedźwiedzie, a nawet żółwie.